Na początku zabawę z nowa malinką rozpocząłem od uruchomienia na karcie micro SD Raspbian Bustera w wersji Lite. Wgrałem obraz na kartę i uruchomiłem malinkę podłączające się po UART przez przejściówkę i klienta putty. Podajemy port jaki pokaże nam nasz komputer po wpięciu przejściówki. Prędkość ustawiamy na 115200. Reszta ustawień putty jest domyślna poza Flow control. U mnie domyślnie jest "XON/XOFF" a malinka wymaga ustawienia "none".
Przejściówki USB-UART to popularne narzędzie, mogą być oparte o różne układy jak na przykład FT232, CH340, CP2102 itd.
Ja użyłem akurat takiej na układzie CH340.
I podłączyłem ją do stosownych pinów w moim Raspberry-Pi 4.
Po uruchomieniu pokazała się prośba o podanie loginu (pi) i hasła (raspberry).
Następnie przy pomocy konfiguratora raspi-config uruchomiłem WiFi i dostęp po SSH.
Po ponownym restarcie malinka połączyła się z moją siecią WiFi i mogłem odłączyć przejściówkę USB-UART. Zauważyłem, że temperatura płytki jest dość wysoka, dlatego na CPU postawiłem radiator z chipsetu starej płyty głównej z PC.
Pomogło na tyle, że temperatura z 74 stopni spadła do 54. Trochę zacząłem eksperymentować z radiatorami i wyszło na to, że można dać mniejsze, a najlepszy efekt daje umieszczenie małych radiatorków na CPU, pamięć oraz na układ Cypressa CYW43455 (BCM43455) obsługujący WiFi oraz Bluetooth.
Następnie przyszła kolej na zabawę z monitorami. W końcu są dwa wyjścia micro HDMI! Nie miałem nigdy potrzeby posiadania takich kabelków, jednak zakup nowego RPI4 zmobilizował mnie. Rozejrzałem się po rynku i stwierdziłem, że oryginalne kabelki są tańsze od alternatywy, a trzeba wspomnieć, że w przypadku gdy chcemy skorzystać z obu wyjść HDMI korzystanie z przejściówek jest raczej nie wykonalne. Podłączenie dwóch takich przejściówek raczej na pewno spowoduje wyłamanie gniazd microHDMI na płytce. No chyba ze to będą przejściówki w postaci przewodu z jednej strony zakończonego wtyczką „dorosłą” a z drugiej micro.
No ale kabelki do mnie dotarły i mogłem sobie pozwolić na podłączenie malinki do dwóch 24” monitorów całkiem porządnej jakości. Z początku byłem zaskoczony bo nie zadziałały. Musiałem wejść po SSH na płytkę i odpalić ponownie raspi-config. Tam wybrałem ”Advanced Options” a następnie „Pi 4 video output” i w końcu „Enable 4K HDMI”. Po kolejnym restarcie udało się uzyskać obraz na obu monitorach.
W związku z tym, że to był Rasbian lite i na dodatek tryb tekstowy, obraz jaki uzyskałem był identyczny na obu monitorach. Teraz wystarczyło uruchomić „startx” i korzystać z okienek na mojej malince. Cóż, nie było to dla mnie do końca satysfakcjonujące, pracować na ubogiej wersji systemu. Mogłem wprawdzie dociągnąć potrzebne mi pakiety i zainstalować je. Ja jednak chciałem zobaczyć wersję pełną Rasbiana. Ściągnąłem obraz i zainstalowałem na kolejne karcie microSD.
Po uruchomieniu pełnej wersji Rasbian od razu zaczął instalować się w trybie graficznym, przeszedłem przez konfigurację i uzyskałem całkiem ciekawy obraz na dwóch monitorach.
Ciekawostką jest, że odpalane aplikacje uruchamiały się pośrodku całego obrazu. Tak, że połowa była na lewym ekranie a druga połowa na prawym ekranie. Cienkie ramki w moich monitora sprawiły, że nie specjalnie mi to przeszkadzało. Jednak gdy dysponujemy monitorami z szerokimi ramkami takie podejście do tematu może być niekomfortowe. Zmierzyłem temperaturę i doszedłem do wniosku, że wrócę do pierwotnego pomysłu z jednym radiatorem ze starej płyty głównej, gdyż małe radiatory zaczęły nabierać ambicji pieca martenowskiego. Po dokonaniu tej zmiany temperatura wróciła ponownie do 54 stopni. To utwierdza mnie w przekonaniu że Raspberry Pi4 powinien mieć fabrycznie zapewnione chłodzenie. Płytka jest naprawdę bardzo udanym produktem. Może za wcześnie jest szafować takimi tezami ale ja zaryzykuję. Czuję, że to RPi odskoczyło konkurencji, a zaplecze sprzętowo-programowo-"użytkownikowe" 9straszliwy potworek słowotwórczy mi wyszedł) mają tak olbrzymie, że już mogą odtrąbić sukces. Mnie ta malinka uwiodła i myślę, że sprawi mi jeszcze wiele radości z zabawy.
Jeszcze tylko trzy linijki a w sumie dwa istotne polecenia z których korzystałem przy tych bardzo wstępnych testach:
„vcgencmd measure_temp” takie polecenie wyświetli nam temperaturę (dzięki Elvis

)
„watch vcgencmd measure_temp” będzie nam monitorowało temperaturę z częstotliwością co 2 s.
Zachęcam do użycia komendy
„vcgencmd commands” pozwoli wam ujrzeć potęgę tego narzędzia.
Kolejnym narzędziem jest program stress (dzięki ponownie Elvis). Program wykona test wysiłkowy "serca" naszej malinki i sprawdzi jak to wpływa na jej parametry. W pierwszej kolejności należy dociągnąć stosowny pakiet, gdyż nawet w pełnej wersji Raspbiana nie ma tego programu.
Używamy do tego znanego wszystkim polecenia:
Sudo apt-get install stress
Zainstalujemy w ten sposób potrzebny nam programik a teraz pozostaje nam go uruchomić.
stress –c 4
Jest to bardzo podstawowa komenda która uruchamia obciążenie naszej malinki ale nie widać żadnych efektów na ekranie. Po przerwaniu jej działania (ctrl+c) możemy zmierzyć temperaturę procesora i zobaczymy o ile ta temperatura wzrośnie przy pełnym obciążeniu.
Ciekawszą metodą jest uruchomienie skryptu:
while true; do vcgencmd measure_clock arm; vcgencmd measure_temp; sleep 10; done& stress -c 4 -t 900s
Skrypcik ten będzie przez piętnaście minut torturował malinę chcąc wydobyć z niej informację o ile zwiększy się po tych torturach temperatura procesora. Pokazuje także taktowanie naszego procesora.
I to na teraz wszystko co chciałem sobie zanotować i jednocześnie podzielić się z wami uzyskanymi przeze mnie informacjami. Mam nadzieję na dalszą współpracę z Mr. Malinowskim.
Przepraszam za kiepską jakość niektórych zdjęć, ale tak to jest jak się pewne rzeczy robi w pośpiechu i sprawdzi się co się zrobiło
